Gdy usłyszała pierwsze, ciche westchnienia
wiolonczeli, mimowolnie myślami znalazła się przy oknie. Wiatr wdzierał się
przez nieszczelne okiennice do opustoszałego od dawna pokoju, w którym tylko
czasami czegoś szukała. W wyobraźni, włosy opadające dotychczas swobodnie na
szyję i plecy zaczęły delikatnie poruszać się w rytm muzyki. Zagłębiała się w
tę myśl coraz bardziej. Proste, rude włosy wirowały już na silnym wietrze,
który ogarnął całe wnętrze. Stała wyprostowana i spokojna, delikatnie dotykając
zakurzonej szyby. Rzęsy zamkniętych powiek nieznacznie kołysał podmuch
pachnącego świeżością wiatru. Energicznym ruchem obróciła zahibernowane dotąd
ciało o sto osiemdziesiąt stopni. Zobaczyła jak każdy, najmniejszy nawet element,
o którego istnieniu już nie pamiętała, swobodnie unosi się i wije w powietrzu.
Zobaczyła setki obiektów miotanych podmuchem marzeń.
Zobaczyła setki obiektów miotanych podmuchem marzeń.




;)
OdpowiedzUsuń